Czapka, która połączyła ludzkość

Żyjemy w wyjątkowo burzliwych i niepewnych czasach. Konflikty narastają, antagonizm eskaluje, dochodzi do rozłamów. Społeczeństwo się dzieli. Nie wiemy, czy zaraz nie wybuchnie pełnoskalowa wojna albo nie nadejdzie kolejna pandemia zamykająca świat. Do tego podobno za 20 lat, za sprawą globalnego ocieplenia, wszyscy zamienimy się w kabanosy. Z takimi chwiejnymi perspektywami potrzebujemy nadziei. Czegoś, co zbliży nas do siebie, zjednoczy i odciągnie uwagę od okropieństw codziennej egzystencji pełnej niepokoju i lęku.

Gdy światełko w tunelu beznadziei zdawało się już całkiem gasnąć, znienacka pojawił się on. Bohater, którego – jak mawiał klasyk – potrzebowaliśmy, ale na którego nie zasługiwaliśmy. Jego altruizm i misja naprawy świata, polegająca na niezwykle trudnym zjednoczeniu wszystkich obywateli wokół jednej idei, niezależnie od poglądów, narodowości czy pochodzenia etnicznego, była tak silna, że gotów był w ich imię poświęcić samego siebie. Stać się biblijnym Jezusem czasów social mediów.

SZCZERY BEREK I US OPEN

W tym celu kaliszanin o nazwisku będącym połączeniem słów „Szczery” i „Berek” zdecydował się wyruszyć do Nowego Jorku, na turniej tenisowy US Open. Usiadł wygodnie na trybunach, obejrzał mecz swojego rodaka, a następnie wstał i stanął przy barierce, gdy zwycięzca podszedł rozdawać autografy. Wtedy nastał akt poświęcenia Szczerego Berka.

Świadom, że nagrywają to wszystkie możliwe kamery świata, postanowił wyrwać czapkę jakiemuś Bogu ducha winnemu dzieciakowi, a następnie – ze sprawnością doświadczonego kieszonkowca – szybko schować ją do torebki swojej żony. Dokonując tego czynu, bolało go serce – sam nigdy nie zdecydowałby się na taki haniebny występek. Co więcej, ta spocona czapka nawet mu się nie podobała. Chodziło jednak o coś znacznie więcej – o zjednoczenie podzielonych ludzi.

PLAN DOSKONAŁY

Skrzętnie obmyślony plan wypalił! Scena ze Szczerym Berkiem wyrywającym czapeczkę niewinnemu dziecku momentalnie stała się hitem internetu, a on sam – najbardziej znienawidzoną osobą wirtualnego świata. Wyświetlenia filmików sięgnęły miliardów, a ludzie ze wszystkich zakątków świata zaczęli jednoczyć się w jednym celu – dojechania kaliszanina. Początkowo dowodem tego społecznego ruchu była niezliczona ilość komentarzy pod materiałami wideo, a następnie poruszenie przeniosło się na profile firmowe naszego bohatera, które zostały zalane falą negatywnych ocen i opinii.

Szczery Berek obserwował to wszystko z wyraźnym spokojem. Stał się znienawidzony, lecz nijak miało się to do radości z oglądania, jak jeszcze przed chwilą podzielony świat teraz się jednoczy. Ale to nie wszystko. Będąc wizjonerem i chcąc maksymalizować globalny efekt konsolidacyjny oparty na nienawiści do swojej osoby, a także wydłużyć jego żywotność, postanowił wystosować pismo będące PR-owskim bełkotem. Że to emocje; że myślał, iż czapeczka była przekazywana właśnie jemu, a nie chłopcu, który do dzisiaj ma przetarcia na palcach od impetu wyrwania materiału przez kaliszanina; że ogólnie to z żoną na co dzień pomagają dzieciom i takie tam. Oczywiście przyniosło to dokładnie taki skutek, jakiego się spodziewał – dzięki czemu jeszcze dłużej, jako światowa populacja, mogliśmy czerpać radość ze wspólnoty zbudowanej wokół nienawidzenia wariata kradnącego śmierdzące nakrycie głowy dziecku.

OSTATNIA DESKA RATUNKU

Dlatego myślę, że powinniśmy być mu wdzięczni i oklaskiwać go. Za altruizm. Odwagę. Gotowość walki o lepszy świat – nie dla siebie, lecz dla wszystkich wokół. Swoją postawą udowodnił, że nawet w najciemniejszych czasach potrafi znaleźć się ktoś, kto poświęci swoje dobre imię, by dać ludziom poczucie wspólnoty.

A przynajmniej tak powinien brzmieć komunikat prasowy napisany chwilę po publikacji filmiku z US Open przez zdesperowanego, zatrudnionego pięć minut wcześniej specjalistę od komunikacji kryzysowej z firmy PR-owej. Może ktoś uwierzyłby w niego bardziej niż w tłumaczenia typu „myślałem, że to mnie podawał czapeczkę” albo że dzieciom na co dzień pomaga, a okrada tylko podczas ważnych wydarzeń sportowych.

Przewijanie do góry