Igrzyska Olimpijskie: Golasy, śmierć i pijany klawisz; Część 1

Podczas przebywania w jednym z polskich ośrodków przygotowań olimpijskich wiele rzeczy potrafi wzbudzić w człowieku ciekawość. Na przykład jakich traum z rąk sportowców w spalskich lasach doznali pracujący tu kucharze, że teraz mszczą się na nich w sposób kulinarny?

Niezwykłe są również panie sprzątaczki. Mimo że siedzą w swoim pokoju socjalnym w odległości nie większej niż pół metra, krzyczą do siebie tak głośno, jakby w rzeczywistości dzielił je dystans znacznie przekraczający przeciwległe granice kraju. Wiem, bowiem kilkukrotnie nasze pokoje ze sobą sąsiadowały.

Najbardziej jednak ciekawią plakaty, które ozdabiają ścianę korytarza prowadzącego na halę lekkoatletyczną. Jest to niemały zbiór oficjalnych grafik Igrzysk Olimpijskich na przestrzeni lat. Jedne wyglądają wyśmienicie, inne – jakby były efektem niespodziewanego ataku padaczki malarza trzymającego akurat pędzel przy płótnie. Gdy mijałem je któryś raz z kolei tego samego dnia, zastanowiłem się, co my tak naprawdę wiemy o Igrzyskach Olimpijskich? Jasne, każdy wie, kim jest Phelps, oraz wszyscy ekscytowaliśmy się poczynaniami Bolta, ale co działo się wcześniej? I czym kiedyś emocjonowali się zgromadzeni na trybunach widzowie?

George Clooney, czy zdeformowany albinos?

Zanim do tego przejdziemy, szybkie pytanie — czy George Clooney jest synonimem zdeformowanego albinosa bez jednej ręki? To samo dotyczy Olimpiady i Igrzysk Olimpijskich. Zawsze, gdy ktoś mi mówi, że jedzie na Olimpiadę, odpowiadam mu, że w takim razie musi zabrać ze sobą sporo jedzenia. Igrzyska to impreza, podczas której najlepsi sportowcy świata rywalizują ze sobą w kilkudziesięciu dyscyplinach sportowych. Olimpiada to czteroletni okres pomiędzy Igrzyskami.

Na początku nic nie zapowiadało ich świetności, bowiem starożytne Igrzyska Olimpijskie kłóciły się z całą ideą sportu. Powiem więcej — kłóciły się z ideą męstwa. Tu jestem winien żeńskiej części czytelniczek pewne wyjaśnienia. Wszystko, co robimy, robimy po to, żeby zrobić na was wrażenie, moje drogie panie. Nieważne, czy kupujemy nowy dom, samochód, czy poznajemy wasze koleżanki. Gdy jaskiniowiec szedł upolować bizona, celem, który mu przyświecał, nie był głód, tylko pragnienie rozkochania w sobie innych jaskiniowczyń/jaskinianek/jaskiń (niepotrzebne skreślić).

To samo dotyczy sportu. Jeżeli jakiś mężczyzna twierdzi, że uprawia go dla przyjemności, z zamiłowania albo żeby pokonywać swoje bariery i słabości, to oznacza, że kłamie. Nie zrozumcie mnie źle — lubimy sport, nawet bardzo, ale mleko również, co nie oznacza, że pójdziemy doić krowę. No chyba, że wam to zaimponuje…

Dlatego też starożytne Igrzyska Olimpijskie były najbardziej homoseksualnym wydarzeniem z tych możliwych do wyobrażenia. Nie dość, że ich uczestnicy rywalizowali nago, to w dodatku widzami mogli być wyłącznie mężczyźni. Co więcej, z biegiem czasu do zmagań stawali nie tylko „sportowcy”, ale również poeci i trębacze. Szczerze mówiąc, nie wiem, co jest gorsze — przytulanie się ze spoconym facetem, którego cojones mogą zaraz znaleźć się na twojej twarzy, czy siedzenie na widowni obok innych facetów i oglądanie tego z wyraźną przyjemnością.

Wyobraźcie sobie, że Eurosport wysłał swojego reportera do Grecji, aby transmitować relację z tych wydarzeń.

„Witamy państwa bardzo serdecznie. Znajdujemy się w Olimpii, w której właśnie rozpoczął się finał pankrationu. Naprzeciwko siebie stoją Demosthenus Pajeneus, syn Demosthenusa z gminy Pajania, oraz Philippos Karothenus, syn Kristofolusa z Aten. […] I tak, proszę państwa, zwycięzcą 33. Igrzysk Olimpijskich zostaje Demosthenus Pajeneus, który pokonał przeciwnika, wyrywając mu kłęb włosów spod pachy.”*

* w pankrationie dozwolone było szarpanie się za włosy

Wspólna uczta, a później śmierć

Na czas Igrzysk wstrzymywane były wszelkie działania wojenne. Sama rywalizacja trwała pięć dni, lecz pokój zawierany był na okres dwóch miesięcy, ponieważ żołnierze biorący udział w zawodach potrzebowali czasu, aby dotrzeć do Olimpii i z niej wrócić. Ja jednak tego nie kupuję. Byłem na setkach turniejów i wiem, jak duży procent z nich kończył się chlaniem bez umiaru. I to jest prawdziwy powód, dla którego potrzebowali aż dwóch miesięcy. Po prostu dochodzili do siebie po ostrej popijawie, która swoją drogą musiała być nieco niezręczna.
– Ten żart był naprawdę świetny. Wspaniale bawię się w twoim towarzystwie. Gdybym tylko nie musiał cię za miesiąc zabijać. Nalać ci jeszcze wina?

A skoro już o śmierci mowa — podczas 85. Igrzysk pewien Spartanin o imieniu Ladas zwyciężył w biegu długim, którego dystans obejmował prawdopodobnie 24 długości stadionu. Problem w tym, że bezpośrednio po ukończeniu biegu padł na ziemię i skonał. Szkoda faceta. Przynajmniej był uczciwy, w przeciwieństwie do Ateńczyka Kallioposa, który przekupił wszystkich swoich niedoszłych przeciwników. Ciekawe, czym — bielizną? Bądź co bądź, wszystkich spotkała kara, w ramach której zostali zobowiązani do postawienia pomnika Zeusa.

Pomnik Zeusa? Dajcie spokój. Gdybym był nagim zboczeńcem, który przyszedł podziwiać innych ścigających się ze sobą nagich zboczeńców, byłbym niezwykle rozczarowany, że bieg się nie odbył, i jakiś tam pomnik Zeusa by mi tego nie wynagrodził!

Symbole Igrzysk Olimpijskich

Od 776 roku p.n.e. Igrzyska odbywały się regularnie co cztery lata, aż do 394 n.e. (inne źródła podają rok 393). Wtedy to Teodozjusz I Wielki postanowił zakazać ich organizowania, bowiem odnajdywał w nich pogańskie praktyki. Jak widać, już w 390 roku nie brakowało na świecie idiotów.

Na karty historii powracają dopiero w wieku XIX, kiedy to pewna grupa ludzi zafascynowana biegającymi golasami zorganizowała pierwsze nowożytne Igrzyska w Atenach w 1896 roku. Stworzono również Międzynarodowy Komitet Olimpijski i wszystko zaczęło powoli przybierać kształty doskonale znanych nam Igrzysk.

Tradycja zapalania ognia olimpijskiego sięga Igrzysk z 1928 roku, a jego przenoszenia w sztafecie – 1936. Od tamtej pory wzniecany jest za pomocą skupionych promieni słonecznych w ruinach świątyni Olimpii. Innym znanym symbolem Igrzysk jest flaga olimpijska, odzwierciedlająca ideały Pierre’a de Coubertina – twórcy nowożytnych igrzysk. Pięć różnokolorowych przecinających się kół symbolizuje zarazem różnorodność i jedność ludzi zamieszkujących Ziemię. Poszczególne kolory symbolizują kontynenty: niebieski – Europę, czarny – Afrykę, czerwony – Amerykę, żółty – Azję i zielony – Australię. Dodatkowo kolory te zostały dobrane tak, by każdy z nich pojawiał się przynajmniej raz na jakiejś fladze państwowej. Flaga olimpijska wciągana jest na maszt podczas ceremonii otwarcia Igrzysk.

Według niektórych oszołomów są to dwa najważniejsze symbole tego wydarzenia. Ja jednak pytam – a co z ludźmi? Jak możecie się domyślić, przez te wszystkie lata w Igrzyskach uczestniczyło ich tak wielu, że swoimi małymi oszustwami, wielkimi zwycięstwami, kuriozalnymi i abstrakcyjnymi występami nadali IO ich wręcz boski wymiar. Wyjątkowość i blask, przy których znicz olimpijski wygląda niczym dopalająca się zapałka.

CDN…

Przewijanie do góry